RSS
wtorek, 13 listopada 2007
Ach te zęby...

Tom posiada obecnie 6 zębów. Wszystkie okupione nieadekwatnym wysiłkiem, powikłaniami i co najgorsze kiepskim spaniem mamy i taty ...ale są :)) Strasznie się przydają, bo można nimi różne rzeczy gryźć. Na przykład ręce mamy :). Ale są france ostre !!

Ale można też żuć skórkę z chlebka, którą mama w lekkomyslności swej wprowadza przedwcześnie albo chrupać chrupką kukurydzianą czy w końcu dziś próbowaliśmy odrobinkę wieprzowinki z maminego talerza całkiem twardej i wyjatkowo nie roztartej na gładko ( tatuś to się w głowę pukał!!!nie może się pogodzić z nieterminowym poszerzaniem diety hihi) i była chyba bardzo smaczna.

Młody troszkę raczkuje, ale z natury okropnie leniwy, ciągle marudzi żeby go pionizować. Najlepsza zabawa to obecnie stanie - trzyma się kanapy, wanny i stoi. Nadal się gibie na boczki ale jest w tym coraz sprawniejszy.

Pięknie bije brawo co przy jego nieco przygiętych paluszkach nie jest takie łatwe ale systematycznie ćwiczy. Już w połowie zupki czy kaszki bije brawo i spogląda pytająco "czy to już?" I jak w końcu jest "już" to z ogromną radością bije sobie brawo, a potem rączki w górę i "huraaa". Oczywiście "papa" to już dawno opanowane mamy, luzik.

Niestety nadal preferuje chwytanie palcem III i IV swieżo oddzielonymi ale uparcie przekładamy mu wszelkie zabawki  między kciuka i resztę i coraz częściej sam tak robi. Coraz częściej ale i tak nadal zbyt rzadko. Blizny coraz ładniejsze - cieniutkie i blade. Póki co nie widać żeby miały jakieś tendencje do kurczenia się. W końcu te łapki są w ciągłym użyciu więc proces rozciągania jest bardzo intensywny. 

 

 

 

22:32, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 października 2007
TOM MA SAME DOBRE GENY.

Tata był z Tomem w Poradni Genetycznej. Kilka miesięcy wcześniej pobrali małemu krew do badań, które niestety trawaja mnóstwo czasu.

Niech sobie trwają - ważne ze Tomowi nic nie znaleźli, więc jak będzie się chciał kiedys rozmanażać to pewnikiem bedzie miał śliczne zdrowe dzieciaczki :)

Ten mały Łobuz z drugim, takim troche starszym robią tyle hałasu w domu, ze czasem wytrzymać nie można. Cokolwiek Mat zacznie krzyczeć zaraz Tom jak małą małpka naśladuje starszego brata. Wogóle coraz częściej razem się bawią. Mat buduje Tom rozwala, Mat kręci bączka, Tom próbuje go złapać. Dziś Mat ugotował wirtualne "mniam, mniam" i karmił Toma łyżeczką, a ten baranek otwierał paszczę aż miło.

Opornie idzie używanie kciuków. Nadal woli chwytać wszystko między III i IV palec. Za to coraz częsciej udaje mu sie używać łąpek do podpierania bezboleśnie i całkiem dobrze mu to idzie. Kombinuje jakby tu pełzać, zaczyna mysleć o raczkowaniu. Nadal jest spóźniony ale ostatnio bardzo zakcelerował i widać postępy z dnia na dzień. Mamy zalecenia od Pani Doktor z Rehabilitacji i ćwiczymy, układamy, podpieramy a młody tylko się awanturuje że mu niewygodnie. Przesrzegała nas Pani Doktor, że jak go nauczymy siedzieć to nie będzie chciał innej pozycji bo mu będzie wygodnie i odpiwiednio wysoko zeby wszytko widzieć, no to mamy...terrorysta jeden :))

00:09, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 października 2007

Jak to szybko zleciało!!!

mamy teraz nie lada zamot z chłopakami.

Zmiany opatrunków, terorystyczne zapędy Toma, odpieszczanie Mata, który ostatnio dużo częściej się dekompensował, a do tego nasza niania sie na nas wypięła i na cito szukalismy nowej. Zresztą wprowadzanie nowej opiekunki w tak trudnych emocjonalnie czasach dla obu chłopaków, skutkuje tym, że wymagają 150% uwagi na okrągło :P Do tego tata ma wkrótce egzamin i też jest trudny :) w obsłudze.

Tymczasem powoli uwalnialiśmy najpierw palce długie obu rączek, potem kciuka po stronie lewej, a w końcu 8. 10. bylismy w Hamburgu na usunięciu druta z kciuka prawego, likwidacji gipsu i zdjęciach kontrolnych. Doktory bardzo były zadowolone. Mam nadzieję, że szczerze, a nie "profesjonalnie".

Odkąd Tom ma uwolnione dłonie z opatrunków gwałtownie zaczął odrabiać zaległości w rozwoju ruchowym. Nagle zpragnął pozycji siedziącej, potem zaczął niepewnie i dużą ostrożnością podpierać się na dłoniach. Oczywiście Mat dba o dostarczanie Tomisiowi zaburzeń równowagi, służących naturalnie wyłącznie ćwiczeniom :) - trzeba ich pilnować teraz na okragło :P Zaczyna kombinować jakby to się wykręcić żeby samemu usiąść. Nadal ma dłonie nadwrażliwe, nadal o nie bardzo dba i je oszczędza, ale coraz śmielej i sprawniej chwyta, podnosi, dotyka, a na buzi maluje się radość i zdziwienie naraz. Niestety często reaguje płaczem i marudzeniem przy oglądaniu, masowaniu lub innych zabiegach przy łapkach ale mam wrażenie że więcej w tym strachów niż ewentualnego bólu.

Palce są bardzo sprawne. Niestety są przykurcze i niestety wydaje sie, że niektóre blizny mają tendencję do skracania. Zobaczymy co będzie. Narazie ćwiczymy, masujemy, wkładamy do łapek szorstkie, zimne, ciepłe, mokre, kosmate i kazde inne, a na noc bandażujemy i niemalże obkładamy kremem.

A w nocy, jak już wszyscy spią, mama układa cały dom od nowa, żeby chłopaki miały co rozwalać nazajutrz.

Dobranoc chłopaki.

22:33, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 września 2007
Mały gipsiarz

Tom wyglada teraz jak bokser przed walką, jeszcze zamin nałoży skórzane rękawice. Ma zabandażowane obie dłonie.

Zmiany opatrunków co dwa dni - na szczęście oprócz ewentualnych przejawów niecierpliwości Tom nie zgłasza, żeby jakoś bolało. Tylko dla nas to wielka operacja :) Rozkałdamy cały "warsztat" na blacie w łazience i zmieniamy. Tata trzyma dziecko, a mama "operuje". :)) mam nadzieję, że nie zepsujemy tego co nam doktor Habenicht wydziergał. Właściwie wszystko ładnie się goi. Blizny są cieniutkie i blade, bez śladu jakiegoś obrzęku. Najgorzej u nasady kciuków. Oba były przecież rotowane i nieco naciągali tam skórę. Jeszcze wcześnie na ocenę, ale wydaje się nam, że ładnie to wszytko wygląda.

Wkrótce będzie można uwolnić palce długie i w końcu Tom będzie miał mozliwość chwytania. Strasznie się wkurza bo nie może nic podnieść rączkami. Uzywając obu nóg potrafi dociągnąć zabawkę do pyszczka, ale strasznie długo mu schodzi, a dziąsła swędzą :D

Gips zostaje jeszcze na 3 tygodnie, a potem zmiana w Hamburgu. Póki co nasz mały gipsiarz wywija tą rączką we wszystkie strony i nasłuchuje jak fajnie stuka o różne powierzchnie. A jak fajnie można zdzielić brata !!! w końcu ma jak się bronić przed Matem :) bo to naprawdę boli jak tak się zamachnie tym gipsem.

Powolutku zaczynamy myśleć o siadaniu ale chyba bez sprawnych łapek do podpierania trochę nam zejdzie zanim uda się złapać równowagę. Oczywiście ... martwię się czy nie ma opóźnienia i czy zdążymy nadrobić, ale ja przecież ciąglę się martwię i zwykle niepotrzebnie :)))

Na szczęscie w końcu zaczął normalnie jeść i patrząc na ubranka, to rośnie szybciej niż Mat.

4 października mamy wizytę u genetyka - dowiemy się czy Tomiś nie ma przypadkiem jakiegoś większego bałaganu w chromosonach. Osobiście nie sądzę. W końcu ma geny po nas ;)

Kiedy sończy się to ząbkowanie i zaczniemy przesypiać noc ???

Papa Tomisiu, Papa Matysiu.

22:03, mama_toma
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 września 2007
Wróciliśmy :))

Jesteśmy !!!

9 i pół godziny jazdy i prawie 1000 km plus postój na obiad.

Tom jest bardzo dzielnym chłopakiem. :) jeszcze dziś rano zmiana opatrunku po wyciagnięciu szwów i jazda. Strasznie już nam się śpieszyło do domu. No i prowadziła mama więc szybko nam poszło.

Idziemy spać.

22:05, mama_toma
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 września 2007
MAMA TOMA PISZE SMS-y 4 (2.09)

Wypisani, zmiana opatrunków z wielkim krzykiem, dostałam czopki /dla Toma/ i kolejna zmiana we wtorek. Na razie to straszne te łapki :/ Dużo śpi, dużo płacze, mało je.

tata toma 

22:52, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
MAMA TOMA PISZE SMS-y 3 (31.08)

Ma po trzy paluszki, lewy kciuk jest niewyrotowany i długi, szwy cieniutkie, niespuchnięte i węzeł na węźle, mnóstwo. W prawym kciuku jest drut i dalej gips. Zrobili dziś zdjęcie. Trochę krwawił po zmianie opatrunku, ale teraz stanęło, mam nadzieję, że nie będzie z tym problemów. Trochę marudzi i wcale nie chce mleka:(

tata_toma

22:45, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 sierpnia 2007
MAMA TOMA PISZE SMS-y 2 (29.08 godz.16)
6h 20 min. jeden kciuk został długi /4 paliczki/ bo było ryzyko niedokrwienia, reszta zrobiona bez przeszczepów z pachwin. Dystalne stawy wiotkie i zniekształcone, dużo palców dodatkowych. Jeszcze śpi i ma chrypkę. TataToma
21:24, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
MAMA TOMA PISZE SMS-y (28.08 godz 18)
zabieg jutro o 8. Tom bedzie pierwszy. Jedzenie do 4. , picie do 6. Potem "głupi Jaś" i na salę operacyjną. W piątek zmiana opatrunków, w sobotę wypis - jak dobrze pójdzie w następny piątek do domu. Znieczulenie ogólne. Trzeba sie liczyc z przeszczepem z pachwiny /skóry/. Podpisałam wszystkie zgody:-/ TataToma
21:18, mama_toma
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 sierpnia 2007
NO TO CHYBA POJEDZIEMY

Tom - wygląda okropnie, jest zsypany dokumentnie, strasznie, przerażająco, ale...uśmiecha się :). Nie ma już gorączki, za to mordkę ma w barwach narodowych. Oczywiście zębów nie odpuścił. Walczy o górną lewą jedyneczkę ;) Zaprzyjaźniony pediatra powiedział mi dziś "eee, to trzydniówka tylko" - ja dziękuję za takie tylko :).

Mama - wygląda okropnie... no nie jestem zsypana, ale ledwo żywa. Prawie nie sypiam, bo Młody bardzo niepokojnie śpi i popłakuje co 15 minut. Może go to swędzi? albo poprostu z tego upału taki zdekompensowany.

Jedno przynajmniej mamy załatwione - dostałam maila od Frau Ziegler : w wolnym tłumaczeniu - kasa spłynęła na konto. Uff...bo już myślałam, że będe wozić 10 000 Euro w gotówce.

Pakowanie w szczytowym momencie. Grupuję rzeczy Mata - strszego brata, którego w tym czasie przechowa Babcia (:*), w jedną torbę. W drugą torbę Toma - ile gość ma ciuchów ?! Zostawiam połowę tego co posiada, a i tak mogłabym go przebierać przez miesiąc codziennie inaczej. Oczywiście MUSZę zabrać wszystko, na każdą ewentualność ( ach ta moja nerwica! ), więc młody ma wielką kupę rzeczy do spakowania.

Pewnie jutro ruszymy wieczorem w pierwszy etap - do babci, odstawić Mata, a potem 1100 km autostrady :)

22:48, mama_toma
Link Komentarze (3) »