RSS
środa, 29 sierpnia 2007
MAMA TOMA PISZE SMS-y 2 (29.08 godz.16)
6h 20 min. jeden kciuk został długi /4 paliczki/ bo było ryzyko niedokrwienia, reszta zrobiona bez przeszczepów z pachwin. Dystalne stawy wiotkie i zniekształcone, dużo palców dodatkowych. Jeszcze śpi i ma chrypkę. TataToma
21:24, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
MAMA TOMA PISZE SMS-y (28.08 godz 18)
zabieg jutro o 8. Tom bedzie pierwszy. Jedzenie do 4. , picie do 6. Potem "głupi Jaś" i na salę operacyjną. W piątek zmiana opatrunków, w sobotę wypis - jak dobrze pójdzie w następny piątek do domu. Znieczulenie ogólne. Trzeba sie liczyc z przeszczepem z pachwiny /skóry/. Podpisałam wszystkie zgody:-/ TataToma
21:18, mama_toma
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 sierpnia 2007
NO TO CHYBA POJEDZIEMY

Tom - wygląda okropnie, jest zsypany dokumentnie, strasznie, przerażająco, ale...uśmiecha się :). Nie ma już gorączki, za to mordkę ma w barwach narodowych. Oczywiście zębów nie odpuścił. Walczy o górną lewą jedyneczkę ;) Zaprzyjaźniony pediatra powiedział mi dziś "eee, to trzydniówka tylko" - ja dziękuję za takie tylko :).

Mama - wygląda okropnie... no nie jestem zsypana, ale ledwo żywa. Prawie nie sypiam, bo Młody bardzo niepokojnie śpi i popłakuje co 15 minut. Może go to swędzi? albo poprostu z tego upału taki zdekompensowany.

Jedno przynajmniej mamy załatwione - dostałam maila od Frau Ziegler : w wolnym tłumaczeniu - kasa spłynęła na konto. Uff...bo już myślałam, że będe wozić 10 000 Euro w gotówce.

Pakowanie w szczytowym momencie. Grupuję rzeczy Mata - strszego brata, którego w tym czasie przechowa Babcia (:*), w jedną torbę. W drugą torbę Toma - ile gość ma ciuchów ?! Zostawiam połowę tego co posiada, a i tak mogłabym go przebierać przez miesiąc codziennie inaczej. Oczywiście MUSZę zabrać wszystko, na każdą ewentualność ( ach ta moja nerwica! ), więc młody ma wielką kupę rzeczy do spakowania.

Pewnie jutro ruszymy wieczorem w pierwszy etap - do babci, odstawić Mata, a potem 1100 km autostrady :)

22:48, mama_toma
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Czarna rozpacz :(

Buuuu, czarna rozpacz, wykrakałam .... Tom ma gorączkę.

K A T A S T R O F A !!!

Od wczoraj ją ma. 38,4 38,3 ...

wiedziałam że się nie uda - co gorsza nie potrafię powiedzieć jaka jest tego przyczyna. Niby nie kaszle, nie smarka, kupe ma obrzydliwą ale kto to wie czy to od gorączki, czy gorączkę ma od sraczki - porażka.

Wysłąłam mu siuśki jeszcze na badanie to zobaczymy. Jak nie minie do środy to chyba nie pojedziemy...:((( 

 

17:59, mama_toma
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 sierpnia 2007
WPADAM W PANIKĘ

Nie jest dobrze...

Przygotowania wchodzą w fazę finiszu, wykańczam wszystkie szczególy i się, równoczasowo :)

Zbieram informację, gromadzę rzeczy, tworzę listy rzeczy bardzo koniecznych, koniecznych, mniej koniecznych - chcę być do wszystkiego przygotowana, żeby tam jak po sznurku przejść przez formalności, zakwaterowanie, akimatyzowanie itp.

Tak więc zaczynam panikować - w pracy chodzę napięta, zamęczam głupimi pytaniami o nieistotne szczegóły Agatę, mamę Stacha, która była tam niedawno i kiepsko sypiam. Nie mogę zasnąć bo ciągle rozmyślam o tysiącu spraw.

A chłopaki, jak dwa detektory maminych nerwów dają w pióra. Mat pobudzony - delikatnie ujmując, a Tom uparł się na wzięcie 4 zębów w wielki świat i ząbkuje - full wypas. Wierzę, że to ząbkowanie a nie jakaś rozwijająca się infekcja , bo już trochę późno na chorowanie.

Chybaby mnie coś trafiło gdyby Młodszy się rozchorował. Kasa popłynęła szerokim strumieniem na zachód, przygotowania na finiszu...

Bedzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze - to moja mantra ostatnio, bo doprawdy nie wiem co zrobię jak nie będzie...

Wprawdzie są pewne przesłanki (hehehe), że jakoś to będzie ale i tak się martwię. Jeśli dobrze nam pójdzie ten wyjazd, i logostycznie i w sensie medycznym to potem powinno być z górki. Oby tylko leczenie sie powiodło to będzie SUPER !!!!!.

No i żeby udało nam się nazbierać kasy na ciąg dalszy.  Muszę stwierdzić, że nie spodziewałam się takiej wielkiej pomocy, serdeczności, bezinteresowaności i to od tak wielu ludzi. Czasem nie mamy właściwie żadnego kontaktu z ludżmi, którzy dokłądają się do Tomisiowej operacji. Ba ! czasem to wogóle ich nie znamy !!! i jakoś kroczek po kroczku idzie.  To baaardzo buduje i dodaje nadziei na pomyślne zakończenie tej historii.

Trzeba nam wierzyć w ludzi.

Dobranoc malcziki.

 

22:23, mama_toma
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
dawno nas nie było...

dawno dawno,

Nie wyrabiamy na zakrętach - praca, dom, dzieci, ogród, praca i tak w kółko...szaleństwo.

Nie możemy złapać własnego ogona, a tymczasem Tomiś, absolutnie autonomicznie i w swoim rytmie rośnie,rozwija się i pięknieje z każdym dniem. To prawda, że nie jest wielkim pyzatym niemowlakiem i nie należy do tzw "zdrowych, czerstwych i rumianych" ale i tak jest śliczny. Przy całej drobnej buźce ma gigantyczne brązowe oczy. Nieco jaśniejsze niż u Mata. I jak czasem spojrzy to mama się roztapia w trybie natychmiastowym :)

 

 

No i mamy też powód do radości - wyrosły nam 2 ząbeczki na dole. Okupione bólem, odparzoną dupką i brakiem apetytu prawie przez tydzień, ale są. Wkrótce jakieś gęstsze jedzonko nam się należy.

Za dwa tygodnie jedziemy - aaaaaaaaaaaaaa - mama umiera ze strachu.

Jak ja sobie tam poradzę ? Napewno sobie poradzę, ale i tak się boję. Ale jak wrócimy to nasz Tomiś będzie miał otwarte dłonie, kciuki i pierwsze paluszki :)))

Oby się tylko ładnie goiło.

Proszę już zacząć trzymać kciuki bo nam już to potrzebne :)

Ja nie sypiam zbyt dobrze, ... a Tom wręcz przeciwnie...:)

Ważymy 7200 - to nie wiele ale już w siatce centylowej ;)

22:39, mama_toma
Link Dodaj komentarz »