RSS
czwartek, 24 maja 2007
Mamy termin operacji

Nie było nas troszkę.

Strasznie trudno ostatnio złapać zakręt. Codziennie jeździmy na rehabilitację, codziennie ćwiczymy w domu po kilka razy dziennie, a tymczasem Mat - starszy brat też potrzebuje opieki i wymaga uwagi, ogród zarasta, dom zarasta...

mamuśka sobie nie radzi...:)

Ale to co najważniejsze - mamy termin zabiegu - jeśli nic się nie wydarzy jedziemy do Hamburga 28 sierpnia.

Hura, hura, hura - przyspieszyli, bo pierwszy plan był na październik, listopad.

Aaaaa....wpadam w panikę, bo jak ja sobie tam poradzę z maluchem? jakoś będę sobie musiała poradzić. Jeszcze mamy chwilę czasu na organizację, logoistykę. Damy radę :)

Tak na marginesie dodam, że byliśmy w tzw międzyczasie w Poradni Neurologicznej i pani doktor tak na wszelki wypadek kazała pobrać Tomowi krew na poziom metabolitów, no i ....wyszedł wysoki amoniak. To jest zła wiadomość. Od razu przyjęli nas na pobyt jednodniowy i pobrali całą masę innych badań. Teraz jest strajk więc wypisów nie ma. Z resztą i tak wyniki będą dopiero za kilka tygodni. Jedno co znaleźli to refluks do przełyku i nieco poszerzone ujścia moczowodów - mamy być przeczuleni na infekcje dróg moczowych.

Tom waży 5 500 - bardzo nas to cieszy :)))

22:49, mama_toma
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 maja 2007

Ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy....

...masaże, punkty do uciskania, machamy raczkami i nóżkami we wszytskie strony. Tomiś nawet dobrze to znosi, uśmiecha się tak ślicznie, że aż się chce z nim ćwiczyć. Jeździmy prawie codziennie na rehabilitację, a tam nasz mały przystojniaczek zaczepia wszytkie panie. A one oczywiście masowo się na nim pochylają i "tiu, tiu, tiu" ...:)

Ale chyba to coś jednak daje - młody ostanio wzięty na ręce potrafi położyć głowę na ramieniu mamy. Dotychczas wyginał się w łuk do tyłu, a teraz jakieś luźniejsze te mięśnie i lepszy ten nasz chłopak.

No i oczywiście zaczyna pięknie stabilnie trzymać głowę, podpierać się na łokciach i wyciągać łapki po zabawki.

Trochę mi się łzy w oczach kręcą jak widzę, że gdy dosięgnie już do zabawki to próbuje ją chwytać. Strasznie kombinuje, męczy się, a tu oczywiscie nic z tego nie wychodzi...

Już niedługo synku...

Muszę skombinować coś do rączek do wnętrza - mały stale trzyma rączki zaciśnięte. Oczywiście codzienne, wielorotne ćwiczenia znacznie poszerzyły zakres "otwierania" naszych chochelek, ale mimo to same się nie otwierają. Poza tym bardzo mu się pocą i wewnątrz jest stale wigotno. Zaczęła mu się skóra odparzać w środku. Pójdziemy do sklepu ze sprzętem rehabilitacyjnym i poszukam takich małych piłeczek.

 

Donoszę wszem i wobec, że nasz synek waży 5100 co daje 700 g za ostatnie dwa tygodnie - jestem strasznie dumną mamą.

14:07, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 maja 2007

Dzisiaj bylismy u rehabilitantki.

W Hamburgu dr Habenicht, w trakcie konsultacji właściwie w pierwszych słowach zapytał czy my go ćwiczymy. Konsternacja - dotychczas nikt nic nie mówił więc nie ćwiczyliśmy :(

Tak więc po powrocie intensywnie nadrabialiśmy braki i odwiedziłam lekarza rehabilitacji, neurologa, młodemu utoczyli 10 ml krwi i zalecili ćwiczenia.

Pani na rehabilitacji całkiem fajna. Obejrzała dzieciaczka - poobracała go tam i spowrotem, pokazała mi jakiś punkt - bazowy piersiowy co to po jego ucisku mają się dziać z dzieckiem cuda. No cóż - spróbujemy.

Od jutra inetnsywne ćwiczenia w domu z mamusią. Mam tylko nadzieję że dobrze będę uciskać bo inaczej można coś popsuć.

A Tom tak pięknie się śmieje. Najlepszy jest Mat starszy brat - jak oni patrzą na siebie !

23:21, mama_toma
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 maja 2007
Na dobry początek

 

No to zaczynam.

Nigdy nie pisałam, ale myślę, że warto dla siebie, dla Toma, dla może innych rodziców dzieci z wadami wrodzonymi.

Tom ma ponad 3 miesiące. Urodził się z wadą wszystkich czterech kończyn. Ma polisyndaktylię obu dłoni i syndaktylię w stopach. Strasznie brzmi a na nasze to poprostu nadliczbowe palce w rączkach wszystkie dodatkowo pozrastane. W stópkach ma paluszków ile trzeba tyle że zrośnięte.

Chce mieć tu dziennik naszego leczenia, bo chyba trochę nam zejdzie.

13:59, mama_toma
Link Komentarze (1) »