RSS
niedziela, 27 kwietnia 2008
jesteśmy...śrubki kręcimy

Jesteśmy, jestesmy.

już właściwie dawno, ale już wcześniej nie miałam czasu, a co dopiero teraz kiedy doszło jeszcze śrubkowanie. Myślę, że wkrótce uda nam się zaktualizować stronę - tam napisałam wszystko o Hamburgu.

Teraz jesteśmy w domu i do codziennych zwykłych obowiązków dołączyło rozkręcanie rączki Toma. Codziennie mozolnie przekręcamy nasze śrubki o pół milimetra. Ukręciliśmy już dobrze ponad centymetr.

Tom histeryzuje za każdym razem tak samo. Płacz, zawodzenie, spazmy, wyginanie, kopanie - od momentu gdy zaczynam szykować nasz set, aż po samo naklejanie plasterków końcowych. Nic się nie zmieniło przez cały miesiąc kręcenia. Po każdej zmianie jesteśmy wszyscy mokrzy, jednakże chyba inaczej to przeżywamy. Róznica polega na tym, że Tom zaraz wraca do łobuzowania, a ja odreagowuję w stuporze jeszcze jakiś czas.

Jeszcze tylko niecały miesiąc.

Tom korzysta ze swojej uzbrojonej ręki i potrafi spacyfikowac braciszka jedną packą w głowę. Naprawdę boli! Do tego, ma coraz wiekszą masę i stanowi coraz realniejsze zagrozenie dla Mata w potencjalnym starciu. Niedawno, w kąpieli, Tom prawie utopiłby Mata jednym pchnięciem, mimo że dysponuje tylko jedną ręką. Druga, zaopatrzona w woreczek, jest w sposób ciągły asekurowana przez dorosłą asystę. To oczywiście pogarsza sytuację Matysia bowiem jego asekuracja nieco na tym traci :)))

Mat bardzo to wszystko przeżywa, jest w trudnym wieku i daje nam nieźle popalić. Ma wysoko ustawioną poprzeczkę jak na 2,5 latka.

Na szczęście jest pięknie na świecie, kwitnie mi cały ogród i w końcu zorganizowaliśmy piaskownicę dla chłopaków. Są najszczęśliwsi na swiecie jak mogą tam przesiedzieć cały dzień i zmarnować czas na przesypywaniu. A jaka ja jestem z tego powodu szczęśliwa !!! :)

pozdrawiam.

22:49, mama_toma
Link Dodaj komentarz »