Blog > Komentarze do wpisu
wstyd mi trochę...

Oj przerzedziło się tu troszkę na tym moim blogu.

Trochę mi głupio. nie radzę sobie niestety... 

Chłopaki coraz szybsze, coraz bardziej pyskate, coraz sprytniejsze. Bałagan coraz większy, pracy coraz więcej, a ja nic nie urosłam - dalej taka mała jestem :)

 

Tymczasem... byliśmy dwa razy w Hamburgu. Najpierw podzielili nam jedna łapkę i założyli śrubki na drugą. Tom dostał opatrunki na dwie łapki i mieliśmy sajgon. Na szczęście po jakichś 2 tyg uwolniliśmy mu łapkę podzieloną, prawą. Niestety przez 8 tyg kręciliśmy śrubki na lewej.

Tymczasem Mat przechodził sam siebie - zrobił się taki niedobry, że straciliśmy koncepcję.

14 lipca znów zjechaliśmy do Hamburga - tym razem w komplecie. Wszystkie cztery...:)

Tomiś ma podzieloną drugą łapkę, i na szczęście już nie było gdzie załozyć stabilizatorów. Za to zrobili mu tym razem kciuk.

To miał być taki trochę wakacyjny wyjazd i pewnie byłby, gdyby przez  półtora tygodnia nie padało, gdyby nasz starszy synek nie miał gorączki przez kilka dni połączonej z rzyganiem, rozdrażnieniem, marudzeniem itd, gdyby nasz młodszy synek nie był po operacji co wiazało się z rozdrażnieniem, marudzeniem,itd, i gdybyśmy nie mieszkali w malutkim mieszkanku, wśród niemieckich sąsiadów oczekując interwencji policji w trakcie kolejnych awantur. Wszystkie w/w czynniki sprawiły, że wyjazd ten raczej wakacyjny nie był.

Na szczęście kilka lepszych dni było i udało nam się zobaczyć port, ZOO, i dojechać nad morze co wywołało euforię obydwu.

Tak więc na chwilę obecną mamy luzik - opatrunek co drugi dzień i tylko gipsowa łuska na kciuczku Tomisiowym.Za 6 tyg mamy zrobić zdjęcie i wysłac do doktorów niemieckich. Jak będzie ok. wyciągniemy druta z kciuka sami. Mam nadzieję że już nie pojedziemy do Hamburga... mam nadzieję że już nigdy w życiu.

Dziękowałam tam wszystkim za każdy z dziesięciu nowych palców, ale już tam nie chcę jechać.Póki co nienawidzę tego miasta oraz deutsche sprache !!!

Nowe życie mojego synka właśnie sie zaczyna. Jego mózg nawet pewnie nie zauwazy, że takie paluszki ma od niedawna. Bedzie pracował tymi rączkami jakby miał je od zawsze. Wzorzec ręki kształtuje się do ok. 1,5 roku. Tom skończył 18 miesięcy kilka dni temu, więc jesteśmy odrobinę spóźnieni, ale ile mielibyśmy w plecy gdybyśmy leczyli go w Polsce? A może powinnismy czekać z operacją do 4 roku życia, jak nam radził pewien docent, sugerując że jak ma wadę 4 kończyn to może być w głowę też zepsuty i może się poprostu nie opłaca?

 

Tak czy inaczej etap Hamburg mamy chyba za sobą. Teraz mam nadzieję na kilka lat normalnego spokojnego życia bez specjalnych atrakcji.Takiego zwykłego. Może właśnie mija 7 chudych lat i zacznie być dobrze?

i znów prawie północ. całusy wszystkie moje chłopaki.

 

poniedziałek, 28 lipca 2008, mama_toma

Polecane wpisy

  • CHODZI !!!

    Nasz dzielny syneczek CHODZI :))) No może jeszcze niezbyt pewnie i biegać jeszcze nie umie, ale z łobuzerską minką przemierza nasze przestrzenie domowe. Dużo le

  • Mam już rok

    Tom skończył roczek...:) To był rok pełen sprzeczności - długi, a jednak nie wiem kiedy minął, wiele było smutków ale jescze więcej radości, trochę jestem zmęcz

  • Święta, święta...

    Święta, święta i po świętach - całe szczęście... Tradycyjnie już, dla nas to jeden z najbardziej męczących okresów w ciagu całego roku. Tym razem było o tyle go