Blog > Komentarze do wpisu
Święta, święta...

Święta, święta i po świętach - całe szczęście...

Tradycyjnie już, dla nas to jeden z najbardziej męczących okresów w ciagu całego roku.

Tym razem było o tyle gorzej, że bylismy u rodziców nie z jednym, ale z dwójką dzieci....:P

Jak dobrze, że to za nami.

Dzieci oczywiście strasznie zadowolone, bowiem przywieźliśmy pół bagażnika prezentów. Najfajniejsze to te "straszniehałasujące " , choć ja osobiście, z przyczyn oczywistych za nimi nie przepadam... babcie są niezawodnoe w tej kwestii ...

Tak nas to wszystko umęczyło, że dotychczas otrząsnąć się nie możemy :))) połowa stycznia a ja o świętach hehe.(zaleganie afektu)

Tymczasem dostaliśmy maila z hamburga z życzeniami światecznymi i TERMINEM ...

jedziemy na 25 marca - " proszę się stawić przed 12:00" ...już mi skóra cierpnie.

Tym razem zaplanowane jest założenie stabilizatorów na rękę prawą celem rozszerzania przestrzeni między zrośniętymi pacami. Planowo po 6-8 tygodniach jedziemy znów na podział paluszków. Zastanawiam sie tylko czy to faktycznie będzie prawa ręka bo Tom chyba chętniej lewej używa. Zobaczymy, popiszemy, pomailujemy to się okaże.

Tom zrobił się sprytnym, bystrym, wesołym chłopczykiem, który coraz częsciej potrafi zawalczyć o swoje. Przepycha Mata, systematycznie i cierpliwie sięga po to co mu się wymarzy, a jak już nie daje rady to włącza syrenę i zaraz sie znajdzie jakiś dorosły obrońca. Jak nie chce jesć to odmawia kategorycznie i jak koniec to już nic do buzi nie wieźmie - taki jest uparty. Nie wyobrażam sobie jego humorów tam w Niemczech. Zazwyczaj bardzo wymagający nie jest, ale jak sobie coś wymyśli to nie popusci.

Przestałam oglądać zdjęcia Mata i nie wiem jak bardzo Tom jest "opóźniony", i dobrze mi z tym:)

Widzę za to jak nasz synek potrafi z usmiechem Gioccondy (tak to się pisze?) wyprowadzić Mata z równowagi, jak potrafi mu oddać packę gdy mu się należy, jestem dumna jak widzę jak z uporem i zacięciem na twarzy tysięczny raz próbuje podnieść cieniutką karteczkę albo malutką śróbkę (trochę mniej jestem dumna z taty że potrafi taką sróbkę zgubić w okolicy Toma ;/). Powtarza słowa z większą łatwością niż jego starszy brat. Na do widzenia puszcza mi całuski, a na dzień dobry zalotnie mruży oczka ( niania uczy ich puszczać perskie oko, ale jednym za cholerę nie chce wyjść :D)

Mój mały żołnierzyk ...

Tom całkiem swobodnie przemieszcza się po domu. Wzdłuż mebli i ścian, trochę za "pocztą-wózkiem" - takim chodzikiem pchanym przed sobą, trochę z małymi meblami, które może przepychać przed sobą, a jak sie nie da to się czołga. Niewiele brakuje do chodzenia. Równowagę łapie już całkiem dobrze tylko trochę odwagi brak.

Nadal nie siada. A właściwie siada ale najpierw musi wstać - z pozycji leżącej winduje sie do pionu, a następnie, opada klap na pupę. No i co ?! może trochę nie po kolei, ale ważne, że skutecznie.

Taki właśnie jest nasz Tom - może nie po kolei ale niezwykle skuteczny.;)

Dobranoc chłopaczyki trzy.

wtorek, 15 stycznia 2008, mama_toma

Polecane wpisy

  • wstyd mi trochę...

    Oj przerzedziło się tu troszkę na tym moim blogu. Trochę mi głupio. nie radzę sobie niestety... Chłopaki coraz szybsze, coraz bardziej pyskate, coraz sprytniejs

  • jesteśmy...śrubki kręcimy

    Jesteśmy, jestesmy. już właściwie dawno, ale już wcześniej nie miałam czasu, a co dopiero teraz kiedy doszło jeszcze śrubkowanie. Myślę, że wkrótce uda nam się

  • CHODZI !!!

    Nasz dzielny syneczek CHODZI :))) No może jeszcze niezbyt pewnie i biegać jeszcze nie umie, ale z łobuzerską minką przemierza nasze przestrzenie domowe. Dużo le